Jesień to moment, kiedy regularnie wraca do mnie jedno pytanie:
„Mateusz, a co ja mam zrobić z tą donicą zimą?”
Schować? Przenieść do garażu? Owinąć? A jeśli donica waży kilkadziesiąt kilogramów, stoi przy wejściu do domu i rośnie w niej spora laurowiśnia albo inne drzewko?
Czy donice z terakoty zimą mogą po prostu zostać na tarasie albo w ogrodzie?
Mogą. Włoska terakota nie jest materiałem, który wraz z pierwszym przymrozkiem trzeba w panice wnosić do domu. Trzeba jednak wiedzieć o niej jedną bardzo ważną rzecz.
Zimą największym wrogiem terakoty nie jest sam mróz. Jest nim woda.
I właściwie od tego powinniśmy zacząć.
Czy donice z terakoty są mrozoodporne?
Donice z naturalnej terakoty, które sprowadzam z Włoch, są mrozoodporne do –15°C. Nie oznacza to jednak, że możemy zostawić donicę przez całą zimę w dowolnym miejscu i zupełnie o niej zapomnieć. Terakota jest materiałem naturalnym i porowatym. I właśnie za to tak ją lubię. Oddycha, pomaga regulować wilgotność podłoża i tworzy roślinom zupełnie inne warunki niż szczelne donice wykonane z tworzywa. Latem jest to ogromna zaleta. Zimą ta sama właściwość oznacza, że musimy zwrócić uwagę na wodę. Jeżeli materiał nasiąknie wodą, a temperatura spadnie poniżej zera, znajdująca się w jego porach woda zamarza i zwiększa swoją objętość. Powstające w ten sposób naprężenia mogą z czasem prowadzić do mikropęknięć, odprysków, a w skrajnym przypadku do pęknięcia donicy. Dlatego zamiast pytać:
„Czy moja donica wytrzyma mróz?”
lepiej zapytać:
„Czy podczas mrozów w mojej donicy będzie mogła zalegać woda?”
To jest znacznie ważniejsze.
Terakota terakocie nierówna. Liczy się glina i sposób wypalania
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto powiedzieć, bo często spotykam się ze stwierdzeniem: „Miałem kiedyś glinianą donicę i po zimie pękła”. I rzeczywiście mogła pęknąć. Tyle że sam fakt, że donica została wykonana z gliny, niewiele jeszcze mówi o jej jakości. Ogromne znaczenie ma pochodzenie surowca, jego przygotowanie oraz sposób wypalania donicy. Tanie, produkowane seryjnie donice mogą być wykonane z innej mieszanki gliny i wypalane w procesie nastawionym przede wszystkim na szybkość i niskie koszty produkcji. Jeśli gotowy materiał pozostaje bardziej nasiąkliwy, zimą łatwiej chłonie wodę. A potem zaczyna działać fizyka. Woda dostaje się w pory materiału, temperatura spada poniżej zera, woda zamarza i zwiększa swoją objętość. Przy jednym przymrozku nie musi wydarzyć się nic. Problemem są kolejne cykle zamarzania i odmarzania. Materiał jest wielokrotnie poddawany naprężeniom, mogą pojawiać się niewidoczne na początku mikropęknięcia, a po pewnym czasie donica zaczyna się łuszczyć, kruszyć albo po prostu pęka. Dlatego tak duże znaczenie ma prawidłowo przeprowadzony wypał. Odpowiednia temperatura i czas wypalania, dopasowane do konkretnej gliny, powodują, że jej cząsteczki zaczynają się ze sobą trwale wiązać. Materiał staje się mocniejszy i mniej podatny na nadmierne nasiąkanie wodą. I właśnie dlatego nie wrzucałbym wszystkich glinianych donic do jednego worka. W przypadku włoskiej terakoty, którą wybieram do Italia w ogrodzie, liczy się nie tylko wygląd czy miejsce produkcji. Liczy się również doświadczenie manufaktury, odpowiedni dobór gliny i kontrolowany proces wypalania. To wszystko ma później bardzo praktyczne znaczenie, kiedy donica stoi przez cały rok na polskim tarasie czy w ogrodzie. Oczywiście nawet najlepsza terakota nie lubi zimą stać w wodzie. Dlatego jakość materiału nie zwalnia nas z kilku prostych zasad.
Najważniejsza zasada: woda musi mieć gdzie odpłynąć
Jeżeli miałbym dać tylko jedną radę dotyczącą zimowania donic z terakoty, byłaby właśnie ta. Zadbajcie o odpływ wody. Otwór odpływowy na dnie donicy musi być drożny. Nie powinien być zatkany ziemią, korzeniami ani liśćmi. Warto pomyśleć o tym już podczas sadzenia rośliny. Na dnie można stworzyć warstwę drenażową, która ułatwi odprowadzanie nadmiaru wody. Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć. Nie stawiajcie donicy bezpośrednio na powierzchni, z której woda nie ma gdzie odpłynąć. Dotyczy to szczególnie tarasów z płytek, kamienia czy betonu. Teoretycznie mamy otwór w dnie, więc wszystko powinno być w porządku. W praktyce ciężka donica stojąca płasko na podłożu może ten odpływ mocno ograniczyć.
I tutaj pojawiają się piedini.
Piedini – mała rzecz, która zimą robi dużą różnicę
Jeżeli byliście kiedyś we Włoszech, być może zauważyliście niewielkie terakotowe nóżki ustawione pod dużymi donicami. To właśnie piedini. Nie są tylko dekoracją. Unoszą donicę kilka centymetrów nad ziemię, dzięki czemu woda może swobodnie wypływać przez otwór odpływowy. Pod donicą jest również lepsza cyrkulacja powietrza. Latem ma to duże znaczenie. Jesienią i zimą – jeszcze większe. Dlatego szczególnie przy większych donicach stojących cały rok na tarasie lub w ogrodzie naprawdę warto je zastosować. A przy okazji wyglądają tak, jak powinny wyglądać przy włoskiej terakocie bo same również są z niej wykonane.
Czy trzeba chować donice z terakoty na zimę?
Jeżeli macie taką możliwość warto przenieść donicę pod zadaszenie. I nie mam tutaj na myśli ogrzewanego pomieszczenia. Zadaszony taras, wiata, ganek czy inne miejsce osłonięte od deszczu i śniegu będzie bardzo dobrym rozwiązaniem. Chodzi przede wszystkim o ograniczenie ilości wody, która będzie dostawała się do donicy przez kolejne tygodnie. Przy małych donicach sprawa jest prosta. Możemy je przenieść. Z dużymi bywa zupełnie inaczej. Sam sprzedaję donice, których po obsadzeniu nikt rozsądny nie będzie co listopad przenosił z jednego końca ogrodu na drugi. I nie o to chodzi. Jeżeli duża donica zostaje na swoim miejscu, trzeba przede wszystkim zadbać o dobry odpływ wody i jeśli jest taka możliwość ograniczyć jej bezpośrednie wystawienie na deszcz i śnieg.
A co z rośliną?
Tutaj trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Mrozoodporność donicy i mrozoodporność rośliny to nie jest to samo. Możemy mieć donicę, która bez problemu poradzi sobie zimą, a jednocześnie roślinę, która polskiej zimy po prostu nie przeżyje. Dobrym przykładem są oliwki, cytrusy czy inne rośliny kojarzące się z południem Europy. W takim przypadku sposób zimowania całej kompozycji trzeba dobrać przede wszystkim do rośliny. Jeżeli natomiast w donicy znajduje się roślina, która może zimować na zewnątrz, pamiętajcie, że jej korzenie są bardziej narażone na mróz niż korzenie tej samej rośliny posadzonej bezpośrednio w gruncie. Przy większych mrozach warto więc pomyśleć również o zabezpieczeniu bryły korzeniowej.
Czy owijać donicę folią?
To pytanie też pojawia się bardzo często. Jeżeli donica stoi w miejscu całkowicie odsłoniętym, można zabezpieczyć ją przed bezpośrednim działaniem deszczu i śniegu. Nie chodzi jednak o szczelne zapakowanie całej donicy w plastikowy kokon. Terakota jest materiałem porowatym i jedną z jej największych zalet jest właśnie to, że „pracuje” z wilgocią. Dlatego zdecydowanie bardziej przekonuje mnie ograniczenie dopływu wody z góry i zapewnienie dobrego odpływu na dole niż szczelne zamykanie całej donicy na kilka miesięcy. Jeżeli możemy ustawić ją pod zadaszeniem – tym lepiej.
A podstawek pod donicą?
Latem podstawek jest bardzo praktyczny. Zimą trzeba na niego uważać. Jeżeli stoi na nim donica pozostawiona na zewnątrz, w podstawku może zbierać się woda. Przy ujemnej temperaturze dokładamy sobie dokładnie ten problem, którego chcieliśmy uniknąć. Dlatego przed zimą warto sprawdzić, czy donica nie stoi po prostu w wodzie. To drobiazg, ale czasami właśnie takie drobiazgi robią największą różnicę.
Co z białym nalotem na terakocie?
Przy okazji zimy często pojawia się jeszcze jeden temat jasnych zacieków albo białego nalotu na powierzchni donicy. Nie oznacza to, że z terakotą dzieje się coś złego. Naturalna terakota jest porowata. Wraz z wodą przez jej strukturę mogą migrować sole mineralne, które później pozostają na powierzchni. Jednym ten efekt bardzo się podoba, bo donica z czasem nabiera charakteru. Inni wolą jej pierwotny, czysty kolor. Jeżeli należycie do tej drugiej grupy, najprostszym sposobem jest woda z dodatkiem octu i delikatna szczotka lub gąbka. Nie potrzeba do tego specjalistycznej chemii, choć i taką Włosi wymyślili.
Co robię przed zimą ze swoimi donicami?
Naprawdę nie wykonuję przy nich żadnych skomplikowanych zabiegów.Przede wszystkim sprawdzam kilka rzeczy:
- czy otwór odpływowy jest drożny,
- czy donica nie stoi w miejscu, w którym będzie zbierała się woda,
- czy mogę przesunąć ją pod zadaszenie,
- czy pod dużą donicą są piedini,
- czy roślina, która w niej rośnie, może zostać zimą na zewnątrz.
I tyle.
Nie jestem zwolennikiem tworzenia wokół terakoty atmosfery materiału, z którym trzeba obchodzić się jak z jajkiem. Dobra włoska terakota jest tworzona po to, żeby stać na zewnątrz. Wystarczy zrozumieć, jak zachowuje się zimą.
Terakota zimą? Przede wszystkim sucho
Jeżeli po przeczytaniu tego tekstu macie zapamiętać jedną rzecz, niech będzie właśnie ta: terakocie zimą znacznie bardziej szkodzi woda połączona z mrozem niż sam mróz. Ale dodałbym do tego jeszcze jedną zasadę: znaczenie ma również to, jaką terakotę wybieramy. Dobra glina, właściwy proces produkcji i odpowiedni wypał mają wpływ na to, jak donica będzie zachowywała się po kilku sezonach. A drożny odpływ, piedini i – jeśli to możliwe – ustawienie w miejscu osłoniętym od ciągłego deszczu i śniegu pomagają jej bezpiecznie przejść przez zimę. Nie trzeba więc jesienią rezygnować z terakoty ani planować przeprowadzki wszystkich donic do garażu.
Włoskie donice mają żyć w ogrodzie.
Także wtedy, kiedy Toskania wydaje się od nas wyjątkowo daleko.
Pozdrawiam
Mateusz
`Italia w Ogrodzie