La Vespa… moje marzenie…

Vespa narodziła się w 1946 roku jako Vespa 98. Oczywiście we Włoszech. Bo gdzie indziej motoryzacja mogłaby tak pięknie spotkać się ze sztuką?

Zaprojektowano ją jako niedrogi środek transportu w zniszczonym wojną kraju. Tak, Włochy były wtedy biedne i zniszczone. Enrico Piaggio – twórca i pomysłodawca Vespy – nie był jej konstruktorem. Był przedsiębiorcą i właścicielem firmy Piaggio, która przed wojną zajmowała się produkcją samolotów oraz ich elementów. W swoich zbombardowanych fabrykach chciał rozpocząć produkcję czegoś zupełnie nowego i rewolucyjnego. Wpadł na pomysł stworzenia prostego, taniego środka transportu dla milionów Włochów.

Zatrudnił Corradino D’Ascanio i zlecił mu zaprojektowanie nowoczesnego skutera. Taka mała ciekawostka – D’Ascanio wspominał później, że było mu trochę przykro, iż większość ludzi kojarzy go wyłącznie z Vespą. Traktował ją po prostu jako kolejny projekt inżynierski, a najbardziej dumny był ze swoich osiągnięć w lotnictwie i prac nad śmigłowcami.

Legenda głosi, że kiedy Enrico Piaggio zobaczył pierwszy prototyp, powiedział: „Sembra una vespa!” („Wygląda jak osa!”). Pojazd miał charakterystyczną, wąską „talię”, a dźwięk jego silnika przypominał bzyczenie owada. Tak narodziła się nazwa, która dziś jest rozpoznawalna niemal na całym świecie.

Dla Włochów Vespa to coś więcej niż tylko skuter czy motocykl. To symbol odbudowy po wojnie, kreatywności, smaku i stylu życia. Jest częścią ich kultury i tożsamości narodowej, tak samo jak kawa, moda czy espresso wypite przy barze. Każde powojenne pokolenie dorastało z Vespą na ulicach. To symbol wolności, piękna i jednocześnie historii odbudowy kraju po wojnie. Vespa to wspomnienia z wakacji, pierwszych miłości, beztroski i zabawy, a jej design stał się synonimem „Made in Italy”.

Do tej pory powstało już kilkanaście generacji Vespy. Począwszy od pierwszego modelu z 1946 roku, każda dekada przynosiła nowe wersje i nowe oblicze tego kultowego skutera. Z czasem pojawiały się kolejne silniki, pojemności, kształty i rozwiązania techniczne, a mimo to Vespa do dziś zachowuje swój niepowtarzalny charakter.

Kilka ciekawostek o Vespie

  • W latach 80. Vespa trafiła do zbiorów Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, stając się przykładem wzornictwa przemysłowego o ponadczasowym znaczeniu.
  • Gucci stworzył limitowaną edycję Vespy sygnowaną swoim logo.
  • W 1962 roku na specjalnie zmodyfikowanej Vespie ustanowiono rekord prędkości – ponad 170 km/h.
  • Vespa była wykorzystywana również przez wojsko. W latach 50. powstał model Vespa 150 TAP, wyposażony w działo przeciwpancerne. Oczywiście nie strzelano z niego podczas jazdy – miał być lekkim i mobilnym środkiem wsparcia.
  • Najdroższa Vespa, jaka kiedykolwiek została sprzedana, osiągnęła cenę kilkuset tysięcy euro. To kolejny dowód na to, że Vespa już dawno przestała być zwykłym środkiem transportu.

Skoro już mowa o legendach… nie sposób nie wspomnieć o „Rzymskich wakacjach”.

To właśnie w tym filmie powstało jedno z najsłynniejszych ujęć w historii kina – scena przejażdżki Vespą po ulicach Rzymu z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem. Film sprawił, że Vespa stała się światową ikoną włoskiego stylu.

Po premierze filmu w 1953 roku sprzedaż Vespy gwałtownie wzrosła na całym świecie. Wiele osób po raz pierwszy zobaczyło nie tylko sam skuter, ale również współczesny Rzym, ponieważ film był kręcony w autentycznych plenerach miasta, co w tamtych czasach było prawdziwą rzadkością.

Jedna scena zmieniła historię włoskiego skutera. Gdy księżniczka Ann (Audrey Hepburn) i dziennikarz Joe Bradley (Gregory Peck) przemierzali ulice Rzymu na Vespie, miliony widzów zakochały się nie tylko w filmie. Pokochali również Vespę. Od tego momentu przestała być zwykłym środkiem transportu – stała się symbolem wolności, młodości i włoskiego dolce vita.

Tak więc nie miałem wyjścia.

Kocham Włochy, włoską kulturę, ludzi… więc pokochałem i Vespę.

Mam marzenie, że kiedyś wsiądę na nią i będę bez celu przemierzał włoskie miasteczka oraz kręte drogi Umbrii. Zatrzymywał się na espresso w małych barach, zaglądał do miejsc, których nie ma w przewodnikach, i chłonął tę niezwykłą włoską codzienność.

Coś czuję, że spełnienie tego marzenia jest bliżej, niż mi się wydaje.

Ciao!